kreowanie osobowości
(20:05) Zawsze wywierałam na sobie presję bycia oryginalną, szukać siebie, szukać poczucia prawdy i zespolenia swoich estetyk. Nie przeszkadzały mi kolejne comiesięczne fazy, ale jednocześnie czułam się jak pozer (jakby to było coś złego phi), a nawet ograniczałam się przez myśl, że to co aktualnie lubię nie jest prawdziwe - moja estetyka powstała przez wpływ jakichś "le sił wyższych" - a więc nie było sensu specjalnie się w nią wczuwać, skoro i tak nie zaprowadzi mnie do mojego skonkretyzowanego celu - znalezienia siebie. To co napisałam miałoby sens, a nawet jakąś dojrzałość, wątek przemijania, ale moje problemy nie byłyby moje, gdyby nie wisiała nad nimi gruba warstwa obawy o opinię otoczenia i moją pozycją w nim. Przeczytałam dzisiaj opowiadanie Murakamiego ( Szeherezada ) o kobiecie opowiadającej wymyślne historie po stosunku swojemu klientowi - z jego perspektywy właśnie toczy się ta przyziemna, re...