Posty

carmen, carmen, doesn't have a problem

           Te wszystkie zmiany wprowadził on, czy ja?          Tęsknię za swoim dekadenckim cyrkiem.           Czuję się obolała. Mam  zakwasy od mężczyzn. Skoro ta metafora już została wysrana przez mój mózg, to sprawdzam, czy ma ona sens i googluję sposoby na regenerację  mięśni po zbyt intensywnych ćwiczeniach. I tak się przyda, skoro bawię się w ten instagramowy bełkot.            Czego się dowiaduję z artykułu: zakwasy nie są bezpośrednio spowodowane przez kwas mlekowy a mikrourazy zachodzi tzw superkompensacja -- na miejscu zniszczonego włókna mięśniowego powstają nowe możemy uniknąć nadmiernych efektów zakwasów, kiedy rozsądnie dopasujemy intensywność czynności zróżnicujemy formy treningu rozgrzewką rozciąganiem w celu szybszej regeneracji wybieramy się na saunę, masaż, robimy ciepłą kąpiel z solą wykonujemy lekkie ćwiczenia bierzemy sup...

moje inspiracje

Obraz
(21:57)       Bonjour w kolejnym odcinku przywłaszczania sobie osobowości! Co się zmieniło w moim życiu od tamtego momentu? Wszystko, i nie tym dzisiaj chcę się podzielić. Uznałam, że istotnym elementem mojego obecnego lifestyle'u, który chciałabym utrwalić w mojej kroniczce są inspiracje.  Jak napisałam w poprzedniej notce nie mam skrupułów, ani wstydu. Jestem pełnoprawnym pozerem. Coraz bardziej w tym fałszu poczuwam się do nazywania go moją prawdziwą osobowością. Kocham to. Utop mnie za to. ~ ~ ~ ***** MOJE INSPIRACJE DO BYCIA THE CUTEST GIRL IN TOWN SO WHY ARE MEN SO MEAN TO ME?:---( 1. PEWNOŚĆ SIEBIE U KOBIET, PODCHODZĄCA POD NARCYZM. Tres, tres, tres sexi! Podkreślam aspekt narcyzmu, tu przede wszystkim chodzi o toksyczność i sprzeciwianie się jakimś wszech funkcjonującym konwenansom. Frida Kahlo, Kozlow, kobiety Almodovara. Każdej z postaci seksapilu dodaje ciemiężny krzyż, który każda ciągnie za sobą krocząc ku celu i sukcesom. Często jest nim (nies...

kreowanie osobowości

Obraz
(20:05)     Zawsze wywierałam na sobie presję bycia oryginalną, szukać siebie, szukać poczucia prawdy i zespolenia swoich estetyk. Nie przeszkadzały mi kolejne comiesięczne fazy, ale jednocześnie czułam się jak pozer (jakby to było coś złego phi), a nawet ograniczałam się przez myśl, że to co aktualnie lubię nie jest prawdziwe - moja estetyka powstała przez wpływ jakichś "le sił wyższych" - a więc nie było sensu specjalnie się w nią wczuwać, skoro i tak nie zaprowadzi mnie do mojego skonkretyzowanego celu - znalezienia siebie.      To co napisałam miałoby sens, a nawet jakąś dojrzałość, wątek przemijania, ale moje problemy nie byłyby moje, gdyby nie wisiała nad nimi gruba warstwa obawy o opinię otoczenia i moją pozycją w nim.     Przeczytałam dzisiaj opowiadanie Murakamiego ( Szeherezada ) o kobiecie opowiadającej wymyślne  historie po stosunku swojemu klientowi - z jego perspektywy właśnie toczy się ta przyziemna, re...